obart studio - Blog

blog

czwartek, 23.06.2016 | tag: art, fotografia ślubna, miejsca, pejzaż, plenerowe, wyjazdowe,

Plener - Iwona & Przemek

Moi Drodzy! Otwieram ciąg dalszy wpisu ze ślubu Iwony i Przemka. Tym razem z sesji plenerowej na polu golfowym w Paczółtowicach pod Krzeszowicami. Wybór miejsca plenerowego padł, nie z racji ich zamiłowania do gry w golfa, lecz z prostej przyczyny, że Iwona z Przemkiem mieli ślub w starym, zabytkowym, drewnianym kościółku w Paczółtowicach, w związku z tym imprezę weselną zorganizowali w pobliskim obiekcie rekreacyjnym Kraków Valley Golf.  Dzięki temu mogliśmy skorzystać z ich słynnego pola golfowego na sesję zdjęciową.

 

Pisząc Iwce, że niebawem pojawi się wpis na blogu ze zdjęciami plenerowym dodała: "ale Olga... Tak jak tamten, ze ślubu... - bez nadęcia!". Mówisz i masz! Zresztą. O jakim nadęciu możemy mówić? Z ekspresją Iwony - zapomnij po pozowaniu i ramach oficjalności. Spontaniczność, dynamiczność i reportaż po raz kolejny wiodą prym - nawet w moim pisaniu ;) 

 

Abstrahując od tego wszystkiego, któż z nas umie grać w golfa? No przecież, że nikt! ;) Wszystko więc, zaczęło się dość niewinnie... niepewnie. Trochę pomachaliśmy kijami, wykorzystaliśmy gadżety, które dostaliśmy, by oswoić się z naszą dość liczną załogą. Trochę się powygłupialiśmy, a wszystko po to by przejść dalej, przemierzać te ogromne hektary i poczekać cierpliwie na zjawiskowy koniec - wszak cierpliwość popłaca!

 

Czemu licznym gronie? Ano ponieważ, na sesji zdjęciowej, towarzyszył nam bardzo sympatyczny filmowiec - Marcin Jończyk, którego przy tej okazji serdecznie pozdrawiam! Gdy nasze pierwsze "koty-za płoty" zostały przełamane i prawdziwa energia zagościła w nas na dobre, i jego (jak hasał - to tu to tam) udało mi się uwiecznić na kilku fotografiach :)

 

Jak to na moją i Iwony energię przystało, nie mogliśmy poprzestać tylko na zdjęciach z kijami golfowymi. Tym bardziej, że żadne z nas nie jest zainteresowane tym tematem, a Przemek chciał cały czas jeździć samochodzikiem ;) Dlatego w ruch poszedł kocyk, samotne drzewo oraz miejsce gdzie jest magiczne światło i zjawiskowe, sine chmury. Wydzielone miejsce do fotografii okazało się, po prostu, dla nas za małe! Oczywiście dostaliśmy dzięki temu, aż dwukrotne upomnienie, ze strony zarządu pola golfowego, że "tutaj" nie możemy przebywać... Ale przecież... Po co są zakazy? Ano po to, by je łamać, a bez ryzyka nie ma zabawy! Według mnie - było warto ;)  

 

A już na sam koniec naszej szalonej sesji ukazała się TĘCZA! Kto by nie chciał na zakończenie zdjęć z tęczą? Ano chyba wszyscy! ;) A na kogo padło? Ano na Iwonę i Przemka - mają ją już na zawsze, nie tylko w pamięci :)

 

Schodząc z pola golfowego i jadąc już do domu, oczywiście, z piskiem opon, trzeba było się zatrzymać na parę zdjęć tzw. landschaft'ów. Zachód słońca był naprawdę imponujący! Aż trudno uwierzyć, że początek sesji zaczął się małym deszczykiem... :)

 

A gdy mówimy już o początku... to na zakończenie dodam krótki aneks ;) Z racji mało ciekawej pogody, nasz plan fotograficzny zaczęliśmy u Iwony i Przemka w domu, szybką improwizowaną scenką pt. "Z pamiętnika nowożeńców". Krótka opowieść o tym jak, tuż po ślubie, wiodą swój wspólny szczęśliwy żywot, wykorzystując przy tym, przypadkiem zdobyty zabytkowy telefon na kabel i tarczę. A tu, jak na ślubie, nie mogło się obyć bez czaro-białych fotografii - w końcu jak styl vintage to vintage! ;)

 

 

Na naprawdę "ostatni" koniec, zostało tylko kilka pamiątkowych zdjęć z rodziną, w wypielęgnowanym przez mamę Iwony ogrodzie. Grupowe zdjęcie poniżej, wyjątkowo lubię. Kojarzy mi się z obrazami Pieter'a Bruegel'a Starszego - wpatrujące się w nie możemy wyszukiwać historie. Niby są wszyscy razem, ale jakoś tak... każdy z nich jest osobno... A wy jak to odbieracie? 

 

Jak to zwykle - bo są dzieci - w ruch poszły bańki mydlane. Było przy tym kupę śmiechu i radości, bo Przemek dzielnie walczył z produkcją baniek mydlanych - niezawsze efektywnie ;) Iwona z siostrą pękały ze śmiechu, dziecko nie rozumiało co się dzieje, a Przemek, w końcu po wykonanej dzielnie pracy,  w nagrodę, skradł upragnionego całusa Iwonie! :)

 

 

Tyle. Ufff... Mam nadzieję, że wytrwaliście, bo ja ledwo ;) Z tego co wiem, fotograficzna pamiątka ślubna się udała, bo Iwona z Przemkiem do tej pory często do niej wracają wspomnieniami. Ponoć wszystko co było, i miało być, zostało zatrzymane w kadrze. Oby w tym sezonie ślubnym było więcej takich par jak Iwona i Przemek. I oby było więcej tak szalonych sesji ślubnych, bo oryginalność ślubu i sesje plenerowe tworzą, tak naprawdę, osoby i ich charaktery, a nie wystawne miejsca, gadżety i fundusze poświęcone na nie! :)    

 

Jak zawsze zapraszam wszystkich do komentowania i dzielenia się Waszymi spostrzeżeniami na moim fanpage'u Obart Studio.

 

Pozdrawiam cieplutko!

Olga Baca

+48 600 722 327

www.obartstudio.pl

www.facebook.com/obartstudio

 

fotografia ślubna | fotografia reklamowa | fotografia portretowa | fotografia rodzinna | fotografia biznesowa | fotografia ciążowa | fotografia event

zdjęcia ślubne | zdjęcia reklamowe zdjęcia portretowe zdjęcia rodzinne | zdjęcia biznesowe zdjęcia ciążowe | zdjęcia event

sesje ślubne | sesje reklamowe | sesje portretowe sesje rodzinne | sesje biznesowe sesje ciążowe  | sesje event

wedding photography |portret photography | advertising photography | biznes photography| family photography | art photography | event photography

 

wtorek, 14.06.2016 | tag: fotografia ślubna, imprezy, reportaż,

Ślub - Iwona & Przemek

WIĘCEJ >

środa, 8.06.2016 | tag: do portfolio, dostrzeżone, dzieci, inne, miejsca, natura, plenerowe, podpatrzone, portret,

Soap bubbles story

WIĘCEJ >

czwartek, 7.04.2016 | tag: art, do portfolio, dokument, dostrzeżone, inne, miejsca, natura, pejzaż, plenerowe, podpatrzone, portret, reportaż,

Bali - Ubud

WIĘCEJ >

piątek, 25.03.2016 | tag: art, fotografia ślubna, inne, miejsca, pejzaż, plenerowe, portret,

Plener - Olga & Krzysztof

WIĘCEJ >